OBSERWOWANE PRZEZ POKOLENIA

Obserwowane przez pokolenia juhasów za­chowania gąsienic, charakterystyczne porusza­nie się przodownika i pozostałych osobników, utrwaliło w świadomości pewien ciąg przyczy­nowo-skutkowy, ciąg przyporządkowania i pod­porządkowania, z którego to stanu świadomości wynikły określone praktyki łnagiczne, mające zagwarantować pożądany efekt w pracy pa­sterskiej.W ten sposób powstawał między innymi pierwszy stopień ludzkiego oglądu najbliższej otaczającej człowieka rzeczywistości, oglądu, którego efektem była magia.Magia rodziła się w procesie pracy, w pro­cesie obserwacji i skojarzeń. Powstawała jako bezpośrednia broń — obok oczywiście technik realnych — oddziaływania na przyrodę, na rze­czywistość otaczającą człowieka. Magia od po­czątku swego istnienia występowała w bezpo­średnim związku z praktyczną działalnością skierowaną na osiągnięcie jakiegoś określone­go celu życiowego (magia myśliwska, hodowla­na, rolnicza, meteorologiczna, lecznicza itd.).Poza tą praktyczną działalnością nie było i być nie mogło magii: Magia w odróżnieniu od religii jest syste­mem utylitarnym. Ze względu na swój każdo­razowo utylitarny cel magia występowała jako konkretny rodzaj, mający prawdopodobnie swe specyficzne, jednostkowe —- obok ogólnych — źródła zawarte w konkretnym obszarze dzia­łalności produkcyjnej, w oporności materii, w życiu indywidualnym i społecznym, w spo­sobie kojarzenia, odczuwania, wnioskowania, w sposobie ujmowania świata.Różne zachowania psychointelektualne w magii upewniają nas, iż mamy tu do czynie­nia nie z jakimiś „zabobonami”, ale z po­wszechnymi strukturami myślowymi, ze struk­turalnym charakterem prawidłowości myślenia archaicznego, myślenia w dużej mierze oparte­go na asocjacjach, na logice empirycznej.

W MYŚLENIU POTOCZNYM

Ludzie bardzo często nadal nie odróżniają w tak zwanym my­śleniu potocznym przyczyny od skutku lub za­kładają związek przyczynowy między przypad­kowo występującymi zjawiskami. Grzmot (dźwięk) zazwyczaj wyprzedza deszcz. Ziemia, aby rodzić, potrzebuje deszczu. Deszczu jednak długo nie ma, następuje susza. Człowiek, aby ratować plony, zaczyna naśladować grzmot (dźwięk) — wali na przykład w tam-tamy i spo­dziewa się, że w ślad za tym spadnie deszcz. Jest przekonany, że spadnie deszcz. A czyni tak, bo te dwa zjawiska — grzmot i deszcz — utrwaliły się w jego świadomości jako pewien c iąg przyczyn owo -skutkowy. Dla pełniejszej ilustracji weźmy jeszcze je­den przykład charakterystyczny dla zachowań niegdysiejszego juhasa huculskiego. Pasterz, któremu z samej racji jego zawodu zależeć mu­si bardzo na tym, by stado wypasanych przezeń owiec nie rozbiegało się, lecz by się trzymało razem, przez cały czas wypasów ucieka się do ‚ następującego zabiegu, opisanego przez Kazi­mierza Moszyńskiego. w d’ziele Kultura ludowa Słowian. Znalazłszy stado gąsienic ćmy Cnetho- campa pinivora suszy je w domu, przy czym osobnika idącego na czele gąsieniczego stada (gąsienice, o których mowa, chodzą szeregiem, niewolniczo trzymając się śladów przewodnika) zachowuje osobno. Gdy nastąpi dzień pierwsze­go wygonu orwiec na paszę, karani owce wysu­szonymi i roztartymi gąsienicami zmieszanymi z solą, a sam spożywa przodownika z serem, mówiąc do niego: ,,Jak się trzymali za tobą twoi towarzysze, którędy by szedłeś, czy w las, czy w pole, oni od ciebie nigdy nie odstępo­wali, ale się razem trzymali, ażeby tak ode mnie te owce nie odstępowały, ale kupy się trzymały”.

ODCZUWALNE ISTNIENIE

Człowiek odczuwał istnienie jakichś więzi, związków występujących w przy­rodzie, ale uświadomienie to — nazwijmy je uświadomieniem pierwszego stopnia — było bardzo specyficzne, różne od ujęć współcze­snych, charakteryzujących się m. in. historyzmem. Chęć poznania przyrody i podporządko­wania sobie zjawisk działających żywiołowo zmuszają człowieka do wiązania właśnie jed­nych zjawisk bądź też przedmiotów z innymi, poszukiwania przyczyn określających skutki i wyciągania z nich odpowiednich wniosków praktycznych. W uświadomieniu pierwszego stopnia — w świadomości archaicznej, naturystyczmej lub jak niektórzy wolą, w świadomości kosmolo­gicznej — dominowało nieraz utożsamianie przyczyny ze skutkiem lub też przyjmowanie za przyczynę zjawiska całkowicie .przypadkowe­go, nie będącego – w rzeczywistości przyczyną, naturalną, przyjmowanie splotu okoliczności nie mających bliższego, bezpośredniego wpływu na dany skutek. Od dawna, na przykład, obserwo­wano w wielu krajach wiosenny przylot ptac­twa. Z obserwacji tej powstało przekonanie, że ptactwo czyni wiosnę, że jest przyczyną wios­ny. Relikt takiego rozumowania odnajdujemy w powiedzeniu: „Jedna jaskółka nie czyni wio­sny”. W rzeczy samej — wiemy to zbyt do­brze — ptactwo przylatuje dlatego, że w da­nym regionie następuje zmiana pór roku, zbli­ża się rwiosna, a nie odwrotnie, wiosna następu­je dlatego, że ptactwo już przyleciało. Przylot ptactwa nie jest więc przyczyną, lecz raczej skutkiem następującej wiosny.

WYTWARZANY W CZŁOWIEKU STAN

Iluzja wytwarzała taki stan w człowieku, dzięki któremu sprawniej, dokład­niej i pewniej pracował.Mit, rytuał i magia — poprzedzają realną praktykę, towarzyszą działaniom praktycznym, funkcjonalnym, działaniom materialnym, do­konują wewnętrznego scalenia społeczeństwa. Techniki iluzoryczne nie eliminują środków techniki realnej ani też nie mogą być elimi­nowane przez; techniki realne. Techniki ma­giczne uzupełniają i chronią technikę realną i w tym tkwi ich istotna wartość. To prawda, że magia wynikała z braku wy­starczającej wiedzy i praktyki eksperymental­nej, z braku możliwości dokładnego przewidy­wania. Błędem byłoby jednak twierdzić, że jest ona owocem ciemnoty i przeszkodą w dziejach kultury ludzkiej. Mówiliśmy już o tym, że ma­gia spełniała niegdyś funkcje dyrektywy dzia­łania. Co prawda była to dyrektywa o charak­terze psychologicznym, spełniała jednak na określonym etapie ludzkiej egzystencji pozy­tywną rolę w każdym działaniu praktycznym. W miarę rozdziału technik realnych od ilu­zorycznych — oprócz tego, że magia stawała się repetycją właściwej pracy — pojawiały się inne następstwa. Tak m. in. dźwięki występu­jące podczas pracy przestają być istotną czę­ścią składową procesów [fizycznych i stają się tradycyjnym zaklęciem towarzyszącym pracy i inicjującym ją; weźmy jako przykład ludzi przesuwających ciężką kłodę. Wysiłkowi fizycz­nemu towarzyszą rytmiczne głosy w postaci różnych wykrzykników.Bliskie obcowanie z przyrodą i wynikające z tego obserwacje rodziły myśl o istnieniu po­wiązań między poszczególnymi zjawiskami przyrodniczymi.

KOBIETY Z PLEMION

Kobiety plemion Sumba nie przystępują do pracy na polu, zanim nie wykonają magicznego tańca. Według ich przekonania, nie będzie uro­dzaju, jeśli nie oddadzą pokłonu przodkom i ziemi, jeśli nie zastosują — obok pracy wła­ściwej — wielu praktyk magicznych. Niektóre praktyki magiczne związane z pracą .na roli, polowaniem i rybołówstwem podobne są do za­bawy. Jednak to nie zabawa. Praktyki magicz­ne są częścią składową, żmudnej i uciążliwej pracy, służą one zapewnieniom pomyślnych , upraw i obfitości plonu, a więc są uzupełnie­niem technik realnych.Jeśli chodzi o działalność rolniczą, to cały proces dokonujący się w ziarnie, a następnie w roślinie, wszystko to było poza zasięgiem oka i świadomości archaicznej. Nie zależało od fizycznej pracy, od konkretnej techniki realnej, od działalności człowieka. Procesy te były ujmowane jako wieczny rytm, pulsacja kosmosu, jako organiczna jego właściwość, od­wzorowywana-właśnie w magii i micie, w ce­remonii religijnej, a więc w działaniach poza- reałnych. Magia mająca pomagać temu taje­mniczemu procesowi zachodzącemu w nasieniu i roślinie stwarzała iluzyjną technikę kierowa­nia biegiem rzeczywistości przyrodniczej, tech­nikę współtowarzyszenia przyrodzie, współobec- ności w niej.Czy magia wpływała na samą rzeczywistość? Bezpośrednio (w sensie naszego technicznego oddziaływania) oczywiście nie wpływała, ale — i to jest więcej niż pewne — wpływała pośred­nio na producentów. Działania magiczne wy­zwalały w człowieku wiele iluzji, budziły opty­mizm i wiarę w spokojne oczekiwanie na po­żądany efekt.

POCZĄTKOWE FAZY

W początkowych fazach obie te techniki nakła­dały się na siebie, współwygtępowały, uzupeł­niały się. W społeczeństwach pierwotnych, pry­mitywnych, jedna technika nie mogła wystę­pować bez drugiej. Z czasem jednak, na skutek coraz to większego zróżnicowania pracy, na skutek rozwoju produkcji, m. in. przechodzenia od zbieractwa do łowiectwa i rolnictwa, a wreszcie na skuteik coraz większego uświada­miania sobie trudności związanych z procesem pracy następował rozdział technik realnych od zabiegów magicznych, czyli od technik iluzo­rycznych. Te ostatnie, aczkolwiek miały wspo­magać pierwsze, zaczynały istnieć samoistnie, pozornie niezależnie od pierwszych, realizowa­ne były często przez odrębnych specjalistów — czarowników. Na marginesie dodajmy, iż był to m. in. jeden z pierwszych impulsów prowa­dzących do wyodrębnienia, rozgraniczenia i po­działu piracy fizycznej, pracy bezpośredniej oraz pracy umysłowej, pośredniej, kreacyjnej, w pełnym słowa tego znaczeniu. Technika iluzoryczna zaczynała „żyć wła­snym życiem”, realizowała się samoistnie, nie­zależnie od pierwszej, co więcej — w przeko­naniu działających wpływała rzekomo na po­myślność technik realnych. Techniki iluzorycz­ne stopniowo przyjmowały charakter repetycji właściwej pracy, na przykład taniec myśliwych poprzedzał właściwe polowanie, zabiegi w ma­gii rolniczej poprzedzały pracę w ogrodach i polu, w magii wojennej poprzedzały właści­wą walkę.Etnograf R. Briffault donosi w swoich no­tatnikach o ogromnym zdziwieniu Indian ple­mienia Pueblo, którzy przypatrując się pracy białych podczas siewu pszenicy nie zauważyli żadnych czynności magicznych współtowarzy­szących pracy. A bardziej jeszcze — pisze ba­dacz — zdziwieni byli widząc plony nie gorsze niż te, które sami zbierali.

PRZECIWSTAWIENIE SIĘ PRZEDMIOTÓW

To przeciwstawienie się przedmiotów działającemu w procesie pracy odczuwamy i my, żyjący w epoce cywilizacji technicznej. Tłumaczymy jednak to zjawisko jako efekt złych nawyków pracy, brak doskonalszej wie­dzy technicznej, odpowiedniejszej aparatury, lepszej organizacji pracy itd. W tłumaczeniach swych jesteśmy — w porównaniu z epokami poprzednimi — bardziej racjonalnie nastawie­ni, co jednak nie wyklucza istnienia pewnej tajemniczości, występowania na marginesach tego tłumaczenia interpretacji i postaw magicz­nych.Inaczej mówiąc, praca ma dwa wymiary; wymiar obiektywny, technologiczny, który mo­żemy sprowadzić do narzędzi i sposobów ich użytkowania, oraz wymiar subiektywny, psy­chiczny, .towarzyszący temu obiektywnemu pro­cesowi, m. in. postawy, motywy, frustracje i sposoby ich pokonywania, itp. Im mniejsza rozbieżność między tym, co obiektywne, a tym, co subiektywne, tym większa możliwość reali­zowania się stabilizacji człowieka i osiągania komfortu psychicznego. Magia powstała w procesie pracy jako jej subiektywny aspekt. W .miarę powolnego, ale coraz to bardziej kumulatywnego gromadzenia wiedzy empirycznej i rozbudzonych skojarzeń prowadzących do interpretacji świata stopnio­wo zarysowywał się podział technik oddziały­wania na świat zewnętrzny. Powstawały tech­niki realne jako przedłużenie naturalnych orga­nów człowieka (np. oszczep, łopata, dźwignia) i ulepszone działania techniczne uzupełniające i potęgujące naturalne działania motoryczne. Obok nich jednak, a raczej jako ich uzupełnie­nie, powstawały techniki iluzoryczne — magia.

BEZSILNOŚĆ I BEZRADNOŚĆ

Bezsilność i bezradność może być uwarunko­wana wieloma czynnikami obiektywnymi, mię­dzy innymi cząstkową znajomością mechaniz­mów i praw zjawisk przyrodniczych, niskim po­ziomem rozwoju ekonomicznego, społecznego oraz słabszym i mało zróżnicowanym rozwo­jem świadomości, a przede wszystkim samo­świadomości.Na każdym etapie rozwoju historycznego człowiek posługując się daną mu techniką real­ną napotyka wiele trudności, których nie może pokonać do końca; siły przeciwstawne nie za­wsze mogą być mu przyporządkowane i wyzy­skane w jego interesie, zgodnie z pożądaniem.Trudności, ó których mowa, wystąpiły bar­dzo jaskrawo wtedy, kiedy praca ludzka zaczę­ła przybierać charakter kolektywnych działań; przedstawiała się ona indywidualnej świadomo­ści jako skomplikowany akt twórczy, wynika­jący z woli kolektywu, później zaś ,z woli kreatara (inicjatora i organizatora pracy). Dzięki tej woli osiągało się nieraz pod koniec pracy mniej lub bardziej adekwatny od założonego celu efekt, a jeśli nie osiągało się go, to niepo­wodzenie przypisywano złej woli przedmiotów, obiektów pracy. Sądzono bowiem, że każdy przedmiot ma siłę przeciwstawiania się akcji wymierzonej przeciwko niemu. (Porównaj po­wiedzenie:  „Złośliwość przedmiotów mar­twych”). W takich warunkach proces praćy przybierał charakter konfliktu — działający sta­rał się poprzez określone ruchy narzucić swą wolę przedmiotom pracy, osiągnąć to, czego pragnął, przedmioty zaś ze swą charaktery­styczną „złośliwością” przeciwstawiały się, nie zamierzały wchodzić w obieg wymiany z dzia­łającym.

ŹRÓDŁA MAGII

Benedykt Spinoza w Traktacie teologiczno-po­litycznym wydanym w 1670 roku pisał: „Gdy­by ludzie mogli zarządzać wszystkimi swojemi sprawami z wyrachowaniem niechyibnem albo też gdyby szczęście’zawsze im sprzyjało, to by­liby całkiem wolni od zabobonu. Ponieważ jed­nak często wpadają rw zakłopotanie, nie umie­jąc sobie nijak poradzić, i przeważnie przy swem nieumiarkowanem pożądaniu niepewnych dóbr losu chwieją się nędznie pomiędzy nadzie­ją i obawą, więc są najczęściej pochopni do uwierzenia’ w cośkolwiek”. Słowa filozofa XVII wieku, które bierzemy za punkt wyjścia, ujmują sedno zagadnienia zawartego w tym rozdziale. Podkreślają bowiem istotny impuls wyzwalający magiczną postawę człowieka wo­bec niezrozumiałych zjawisk i procesów, wo­bec przypadkowości i gry losu.Źródeł magii należy poszukiwać w warun­kach bytowania człowieka. Stanowisko człowie­ka w świecie jest określane: przez stan .techniki i pracy, określone narzędzia i procesy, dzięki którym realizuje się wymiana dóbr z przyrodą. W zależności od procesu pracy (działania) i na­rzędzi wymiana ta może być prosta i przejrzy­sta — wzbudzająca w działającym poczucie si­ły i panowania prowadzącego do stabilizacji — lub też może być złożona, ukryta, tajemnicza, oparta na grze losu i wtedy zazwyczaj prowa­dzi do zachwiania instynktu stabilizacji, rodzi uczucie bezsiły wobec zjawisk przyrody, bez­radność i podporządkowanie siłom żywiołowym.

WERBALNA I EWOKACYJNA

Magia werbalna. Typ ten często w literatu­rze przedmiotu zwany jest magią słowa. Magia słowa odgrywa duże znaczenie w magii całościo­wo wziętej, w magii w ogóle. Towarzyszy ona nieomal wszystkim zabiegom, potęguje je for­mułą zaklęcia. Magia ewokacyjna. Jest to ostatni typ w na­szej klasyfikacji. Nazwa tego typu pochodzi od słowa ewokacja — wywoływanie (duchów). Ma­gia ewokacyjna przyjmuje istnienie duchów, diabłów, demonów, a więc magicznych sił per- sonifikowanych. Według założeń teoretycznych tego typu magii człowiek składa się z trzech ele­mentów: z ciała właściwego, duszy i „ciała as­tralnego”, występującego jako pośrednik mię­dzy ciałem właściwym a duszą. Na założeniach teoretycznych magii ewokacyjnej opierają się m. in. takie systemy, jak spirytyzm, metempsychoza, hipnotyzerstwo.Jak wspomnieliśmy już na wstępie, prawa tak sformułowane i klasyfikacja na nich opar­ta zostały sformułowane i wyodrębnione z ca­łego kontekstu świadomości archaicznej przez badaczy magii, nigdy nie były formułowane przez tych, którzy stosowali praktycznie za­biegi magiczne. Świadomość archaiczna nie for­mułowała praw do swoich działań, ona po pro­stu przejawiała się w działaniu koniecznym, działaniu odruchowym, impulsywnym, działa­niu zabezpieczającym byt. Na początku jest czyn, działanie, etap refleksji, etap samoświa­domości pojawia się później, i to najczęściej’ nie u samych działających, lecz u tych, którzy tę działalność opisują i próbują ją interpreto­wać, klasyfikować i wyjaśniać.