RYTUAŁY ZWIĄZANE Z POLOWANIEM

Tańce związane z polowaniem na te lub in­ne zwierzęta, wykonywane przez taneerzy-myśliwych przebranych przeważnie w skóry zwie­rzęce lub tylko maski, uprawiane były przez wiele ludów północnej półkuli. W większości wypadków u podstawy tych tańców leżały za­pewne kreacyjne praktyki magiczne, mające na celu spowodowanie rozmnożenia zwierzyny łownej bądź też przybycia jej na ten teren z innych obszarów. Do takich zdają się właśnie należeć jw Azji Północnej tańce poprzedzające polowanie na niedźwiedzia oraz analogiczne tańce wykonywane przed łowami na łosie, re­nifery, morsy i foki, a w Ameryce Północnej przed łowami na (niedźwiedzie, bizony i jele­nie. Upolowanej zwierzynie składano .różne drobne ofiary-podarki, proszono o przebacze­nie za to, że ją zabito, aby się nie obrażała i nie odchodziła z terenów łownych. Peter Freuchen, który polował wraz z Eskimosami na wieloryby, pisał: „Kiedy przybyliśmy do obozu z pierwszym wielorybem, kobiety wy­biegły, żeby powitać zabitego zwierza i złożyć mu hołd. W dowód szacunku dla powalonego mocarza każda miała biały kamień przytwier­dzony do czoła kawałkiem foczej skóry. Nabie­rały wody do ust i wypluwały ją na pysk zwie­rzęcia. Wieloryb był witedy zadowolony i nie czuł urazy za to, że go zabito”. Myśliwi Kanady i Syberii po zabiciu niedź­wiedzia zwracali się do niego z następującymi słowami przeprosin: projekt „Nie gniewaj się, że mu­sieliśmy cię zabić. Jesteś przecież mądry i wiesz, że nasze dzieci cierpią głód. One ko­chają cię i zapraszają cię, abyś wszedł w ich ciała. Czyż to nie zaszczyt być spożytym przez dzieci wodzów?”.

MAGICZNE CZYNNOŚCI


Myśliwi groma­dząc się wokół rysunku przekłuwali go dzida­mi, „zadawali mu śmierć”, imitując w ten spo­sób wynik jutrzejszego polowania. W przeko­naniu tych ludów dopełnienie działania magicz­nego było warunkiem pomyślnych łowów. W mentalności archaicznej nie ma wielkiej różnicy między przedmiotem a jego wyobraże­niem. Oryginał bardzo często utożsamia się z kopią (jego zastępnikiem), staje się jednym i tym samym. Zgodnie z takim poglądem zwie­rzę zabija się wieczorem, w prizeddzieiKwłaści- wego polowania, podczas magicznych praktyk przekłuwania jego wizerunku, a łowy, które odbylwają się nazajutrz, są jedynie „dopełnie­niem” wcześniej zapoczątkowanej ćzynmości magicznej.Magiczne czynności, zabiegi i zaklęcia, po­przedzające właściwe polowanie, stwarzały ilu­zję, projekt wyrażającą się tym, że człowiek sam sie­bie przekonywał o tym, że jest zdolny zmusić kapryśną i tajemniczą Rzeczywistość do podpo­rządkowania się jego wysiłkom i woli, pożą­dania. Zabiegi magiczne skierowane były często na środowisko, w którym przebywała zwierzyna. Celem tych zabiegów było zmuszanie otocze­nia do wydawania zwierzyny na łup myśliwe­mu. Tak na przykład północnoamerykańscy In­dianie Kutenai zwracali się z prośbą-zaklęciem do drzew o dostarczenie zwierzyny w czasie polowania. Gdy zahrakło w okolicach jeleni, urządzano magiczny Taniec Wielkiego Smutku lub też Taniec Jodły. Taniec ten był trakto­wany jako jeden z najpotężniejszych Obrzędów magicznych, miał on bowiem przełamać (niebez­pieczny i szkodliwy wpływ złego czarownika, „który ukrywa jelenie”.

WABIENIE ZA POMOCĄ CZARÓW

Wabienie za pomocą czarów jest znaną po­wszechnie praktyką, która istniała jeszcze ja­ko przeżytek wśród pewnych warstw społecz­nych najbardziej rozwiniętych kultur. Malo­widła jaskiniowe mogą świadczyć o tym, że łowcy czasów paleolitu znali już sztukę oddzia­ływania na jakąś istotę przez pozorowane dzia­łanie na wizerunku wyobrażającym tę istotę. Tematem malowideł są niemal zawsze zwie­rzęta — konie, woły, jelenie, żubry, które do­starczały zwykłego w tych czasach jadła i na które trzeba było właśnie polować. Najczęściej wskazywanym dowodem na to, że zdobieniu grot przyświecała myśl rzucania czarów, są po­ciski tkwiące w ciałach zwierząt albo też lecą­ce wokół nich. Kreski wychodzące z nozdrzy uważa się za krew uchodzącą z ranionego zwierzęcia, plamy lub kreski na jego boku projekt za oznakę rany. Na rysunku żubra w jaskini Portel widoczne są ślady uderzeń, które mogą świadczyć o śladach pozostawionych przez ce­remonie czarów.Bliżej znane nam praktyki magiczne zbliżo­ne do praktyk ‚z tamtego okresu dają się zaob­serwować u ludów australijskich. Ich rysunki na piasku bądź kamieniu są odpowiednikami malowideł jaskiniowych. Do niedawna jeszcze Buszmeni i niektóre inne plemiona afrykańskie przed wyruszeniem na większą wyprawę my­śliwską zbierały się w przeddzień polowania, by poprzez obrzędy magiczne zapewnić sobie powodzenie w łowach. Do tych praktyk nale­żało między ilnnymi rysowanie zwierzęcia na piasku lub malowanie ochrą na kamieniu re­alistycznych podobizn obiektu pożądanego, na który jutro będzie się polować.

MAGIA ŁOWIECKA I RYBACKA


Najwcześniejsze ślady technik magicznych spotykamy w tak zwanych kulturach łowiec­kich. Polowanie w odróżnieniu od zbieractwa było działalnością wyższego rzędu, działalnością świadomie kierowaną, planowaną i przygoto­wywaną przez kolektyw. Działalność ta wyma­gała specjalnego sprzętu, wiedzy zdobytej w czasie obserwacji terenu, zachowań zwierząt i ryb, a także niebywałego sprytu i przebie­głości ze strony myśliwego czy rybaka oraz określonego zasobu nawyków i ruchów sko­ordynowanych.Myśliwy mający prymitywną broń musiał w trakcie polowania przybliżać się nieomal bez­pośrednio do upatrzonej zwierzyny. Aby to uczynić, musiał dobrze poznać izwyczaje zwie­rząt, ich nawyki i instynkty. Chcąc nie spłoszyć zwierza upodabniał się zewnętrznie do niego, a czynił to poprzez maskowanie — m. in. prze­bieranie się w skóry zwierząt projekt ruchy i głos. Aby nie zdradzić swojej obecności, nacierał slię iwyciągami z tusz ubitych zwierząt oraz „ma­ściami” neutralizującymi zapach ludzki bądź też [zbliżonymi do woni danego zwierzęcia. Współczesny myśliwy ustawia się pod wiatr do zwierzęcia. Wiedza o zachowaniach i zwyczajach zwie­rzęcia, o jego instynktach stanowiła realną wiedzę i wchodziła w zakres techniki real­nej. Idea zaś naśladownictwa stwarzała podło­że dla magia naśladowczej.Jaskiniowe malowidła ścienne iz odległych epok historycznych wykazują dobitnie, że czyn­ności magiczne związane z polowaniem były znane już w okresie paleolitu. Malowidła naścienne z grot Lascaux, Madeleine, Altamira i wielu innych, których wiodącym tematem jest zwierzyna owych czasów, miały na celu zacza­rowanie tej zwierzyny i jej gromadne zwabie­nie w okolice jaskiń, to jest w osiedla ludzkie.

DUALISTYCZNE POJĘCIE

Mit przecież był nie tylko opowia­daniem, co przede wszystkim rozgrywaniem i przeżywaniem rozgrywanego. W świadomościach archaicznych mit był dramatem kulto­wym, odpowiednio percypowanym w całej swej nadrzędności, rzeczywistości i napięciu. Odgry­wanie mitu wyłączało czas świecki i przywra­cało czas mitologiczny.Dualistyczne ujęcie przestrzeni i czasu, któ­re zarysowało się w magicznym światopoglą­dzie — podział przestrzeni i czasu na strefę re­alną i iluzoryczną stworzyło psychologiczną możliwość manipulowania tymi atrybutami świata, przekształcania ich walorów ilościowych walory jakościowe. Ta tendencja zary­sowana w magicznym ujęciu świata miała swój pozytywny aspekt psychologiczny, egzysten­cjalny, rodziła bowiem w człowieku optymizm, projekt czyniła z człowieka aktywny podmiot. Z cza­sem jednak następowała ewolucja w tych in­terpretacjach. Do magii dołączyła się religia, która pogłębiła subiektywizac jprzestrzeni i czasu, wiążąc je z bóstwami. Jak widać z tego, co dotychczas powiedzie­liśmy, kulturowe, antropologiczne ujęcie prze­strzeni i czasu, przeprowadzone na szerokim tle porównawczym, może dostarczyć wiele cie­kawych informacji, i to zarówno w planie hi­storii wierzeń, historii ludzkiego poznania, jak i historii postaw i zachowań człowieka, który zawsze pragnął i nadal pragnie włączyć wszyst­kie elementy świata zewnętrznego w orbitę siatki socjalizacyjnej, wszystkie elementy ze­wnętrzne podporządkować swoim interesom, potrzebom i celom ludzkim.Magia łowiecka myśliwska i rybacka związana była z działalnością gospodarczą, po­dobnie jak magia hodowlana i rolnicza.

 

CAŁA DZIAŁALNOŚĆ LUDZI


Normą było zachowy­wać się tak jak inni, postępować tak, jak to czynili ludzie od wieków, zgodnie z tradycją. Każde noiwe w zasadzie spotykane było z nie­pokojem, łamało bowiem ład i jedność. Nie czas mijający, lecz wieczność stanowiła kate­gorię określającą świadomość.Życie człowieka w tradycyjnym społeczeń­stwie, zakorzenionym w mentalności archaicz­nej, polegało na systematycznym powtarzaniu czynów, kiedyś już dokonanych przez kogoś in­nego (praprzodka, herosa kulturowego, bóstwo, Boga). W tych warunkach nieuniknione było wytworzenie się szablonu, wzorca, rytuału po­stępowania, przypisywanego pierwszym lu­dziom, bóstwom, herosom kulturowym. Ludzie powtarzający czynlności legitymujące się nie­biańskim, boskim rodowodem łączyli się w ten sposób z bóstwem, sacrum. Cała działalność ludzi, ich projekt produkcyjne, spo­łeczne, rodzinne, intymne życie nabierało sen­su i sankcji tylko o tyle, o ile uczestniczyli oni i postępowali zgodnie iz magicznym, sakralnym porządkiem, ustalonym na początku czasów ry­tuałem. Różnice między minionym, obecnym i przyszłym czasem były względne, a dzieląca je krawędź ruchoma. W obrzędach i ceremo­niach religijno-,społecznych w momencie speł­niania mitu przeszłość i przyszłość łączyły się z teraźniejszością w jedno nieprzemijające, wy­pełnione wyższym sensem mgnienie. Pojęcie te­raźniejszości w ramach takiego światopoglądu faktycznie nie istniało. Czas świecki pozbawio­ny był swoistej samoistności i autonomiczno- ści, człowiek zaś był odbiciem czasu mityczne­go.Dawało się to, odczuwać szczególnie w okre­sie uroczystości, ceremonii, nawiązujących bez­pośrednio do mitu uosabiającego wzorzec po­stępowania.

W RAMACH ŚWIATOPOGLĄDU


Pra­ce związane z poszczególnymi porami roku by­ły także obwarowane wieloma zabiegami i in­terpretacjami magicznymi, rozgrywane zaś w stosownych ceremoniach kultowych.W ramach takiego światopoglądu życie czło­wieka składało się także z faz kolejnych, które przygotowują go do określonych ról w lokal­nej społeczności. Fazy te obwarowane były gra­nicami strzeżonymi przez obrzędy. Obrzędy te podkreślały momenty krytyczne życia ludzkie­go (urodziny, dojrzałość fizyczna i obywatel­ska, małżeństwo, śmierć), przez których nie­bezpieczne przejścia przerzucana była kładka rytuału.Kultury związane z układem agrarnym, szerzej z układem kosmologicznym, określały czas zgodnie rytmem przyrody. Fakt, że w społeczeństwach agrarnych czas regulowany był cyklicznością przyrody, projekt określał nie tylko zależności człowieka od zmiany pór roku, ale także specyficzną strukturę jego świadomości, która dostrzegała w przyrodzie tylko regularne powtórzenia. Dostrzegając te regularne powtó­rzenia nie był w stanie wyrwać się spod tyra­nii jej rytmicznego ruchu okrężnego, kołowrotu zamkniętego, jednako stale się poruszającego. I to odwieczne powracanie nie mogło nie zna­leźć się w centrum życia duchowego, zarówno społeczeństw archaicznych, jak starożytnych i po części nowożytnych. W ramach tej men­talności za autentyczną .rzeczywistość mogły być uznawane tylko akty uświęcone tradycją, regularnie się powtarzające. Rytm przyrody, kosmosu, określał i regulował rytm życia spo­łecznego,, rytm’ obrzędu.

UWZGLĘDNIANE W MAGII JEDNOSTKI


Co prawda w dziejach powojennego wodowania było jedyne odstępstwo od tej zasady, wodo­wano w piątek statek „Żiżka”, a to tylko dla­tego, iż przybyła do stoczni delegacja rządowa Czechosłowackiej Republiki Ludowej, dla któ­rej ten statek był zbudowany.Następną jednostką czasu uwzględnianą w magii jest miesiąc (księżyc) i jego fazy. Wy­znacznikiem miesiąca jest księżyc, który w kul­turach ludowych doznaje znacznie większych względów niż słońce i powszechnie on właśnie jest miernikiem czasu. Zjawisko zmienności tarczy księżyca znalazło odzwierciedlenie w wartościowaniu czasu i z nim Iwiążących się postępowaniach. Oto kilka ilustracji. Gdy się po raz pierwszy w miesiącu spostrzega nów księżyca, należy wziąć pieniądz, popatrzeć nań przez chwilę, podnosząc projekt ku księżycowi, a na­stępnie włożyć z powrotem do kieski, która od­tąd zawsze będzie pełna. W czasie nowiu wie­śniak nie wywoził niegdyś na swoją niwę na­wozu, bojąc się, aby jej przez to na 7 lat nie uczynił nieurodzajną. W wielu okolicach daw­nej Polski zwracano uwagę, by drzewo na bu­dulec było ścięte na nowiu drzewo jest wte­dy twarde i soki wolniej w nim krążą. Pełnia była najlepszą porą do siania i sadzenia, na tej samej zasadzie porą ścinania roślin i drzew oraz strzyżenia owiec był czas ubywania księ­życa. Cykle dzienny, tygodniowy, miesięcz­ny układały się w jeden kołowrót roczny, którego wyznacznikiem były wiosna i zima, zmartwychwstanie i umieranie przyrody.

WIARA W FERALNE DNI


W „Kurierze Lwowskim” z dnia 14 lipca 1914 roku znajdujemy następu­jącą notatkę: „Wczorajszy dzień nosił wszelkie znamiona, jakich człowiek przesądny może żą­dać od dnia feralnego: był to 13 dzień 7 mie­siąca i poniedziałek. Bo, że zdarzy się, iż w Lip­cu (7 miesiącu) przyjdzie dzień 13 to rzecz zwyczajna, ale żeby wypadł właśnie w ponie­działek na to trzeba 5 do 11 lat. Ostatni raz zdarzyło się to w roku 1908, a powtórzy się dopiero w latach 1925, 1931 i dalszych”.Wiara w dni feralne nadal utrzymuje się współcześnie. Oto dwa jaskrawe przykłady z Birmy i Szwecji. Przebywający w roku 1960 w Chinach premier Birmy, U Nu, przyspieszył o  jeden dzień swój wyjazd do Pekinu. Okazało się bowiem, że przewidziany uprzednio proto­kołem dyplomatycznym dzień wyjazdu (środa) był zgodnie projekt z kalendarzem birmańskim czwar­tym dniem tygodnia i dziewiątym dniem mie­siąca Thadingyut. A cztery plus dziewięć daje iw sumie feralną trzynastkę. W Szwecji powszechnie uważa się piątek przypadający na trzynasty dzień miesiąca jako dzień feralny. Minister finansów odracza w ta­ki dzień dyskusję nad budżetem państwa, a chrzciny statku odkłada się na inną okazję. A propos statków. W Polsce stoczniowcy nig­dy nie zakładają w poniedziałek stępki pod sta­tek. W piątek zaś nigdy nie wodują statku w naszych stoczniach (dzień feralny).

NIEBEZPIECZEŃSTWA I STRACHY


Noc była czasem niebezpieczeństw i stra­chów, zjawisk nadprzyrodzonych, demonów i innych ciemnych niezrozumiałych sił, zaś światło dnia miało rozpędzać strachy ‚zrodzone w mroku nocnym. Noc przez długie stulecia była symbolem zła i grzechu. Przeciwstawie­nie dnia i nocy to przeciwstawienie życia i śmierci.Dni tygodnia miały też swoją skalę warto­ści i znaczenie jakościowe. Odwołajmy się znów do kultury ludowej polskiej. W poniedzia­łek i sobotę w drogę wieśniak nie wyruszał, pierwszy dzień nazywał ciężkim, drugi ostatnim tygodnia. Budując dom zwracano uwagę na to, by budowę rozpocząć w dni szczęśliwe. Za takie projekt zaś uważano środę lub so­botę. Przeprowadzka d’o nowego domu odby­wała się zawsze w środę lub sobotę, w dnie według powszechnego mniemania szczęśliwe.W Polsce do XIX wieku włącznie istniał przesąd związany z sadzeniem grochu. Nie na­leżało go sadzić w takie dni jak wtorek, śro­da, czwartek, gdyż plon miał być robaczywy, (inkryminowana litera r). Nazwy dni, w któ­re wchodzi inkryminowana litera, miały wpły­wać źle na plon. Tłumaczy się to analogią dźwięku, tym, że wyraz robak zaczyna się od litery r. Tak więc istniały dni pozytywne, szczęśliwe i feralne. Szczególnie te ostatnie ze względu na fatalny wpływ zaprzątały od daw­na umysł ludzki.